Już od 12 miesięcy korzystam z różnego rodzaju notatników. Od chwili, gdy zakupiłem pierwszy notes od Leuchtturma w swoich rękach miałam mnóstwo innych notesów. Obecnie korzystam chyba z dziesięciu. Każdy z nich ma inne przeznaczenie. Jednego używam do projektowania, innego do zwykłych zapisków. Mimo że korzystam z tak wiele notesów, to bardzo brakowało mi takiego, w którym mógłbym robić szybkie i mało szczegółowe notatki, takiego, który bez trudu zmieściłby się w wypchanej do granic możliwości torbie. Wybrałem kieszonkowy Jottbook – także Leuchtturma 1917. Mój nowy notesik jest niewielki i bardzo cienki, ma zaledwie 60 stron, z czego już połowa została wyrwana . Jest tak mały, że bez trudu zmieści się w kieszeni. Do tego jak wszystkie produkty Leuchtterman 1917 został wykonany perfekcyjnie z papieru bardzo dobrej jakości. Po co mi taki malutki notesik skoro mam już komputer z miejscem do tworzenia notatek?

Są miejsca, w których nie można lub nie wypada korzystać z telefonu. Mam tutaj na myśli sale konferencyjne w korporacjach czy klasy lekcyjne. W moim przypadku powodem była ta druga sytuacja. Malutki notatnik świetnie sprawdzi się, gdy chcę zapisać w nim numer zadania z matematyki, które muszę zrobić w domu, informację o składce czy datę najbliższego sprawdzianu. Kieszonkowy notatnik mogę porównać do inboxa, do którego wrzucam mnóstwo informacji, które tylko przyjdą mi do głowy, a które później przenoszą do właściwego dla nich miejsca. W wielu swoich wcześniejszych wpisał niejednokrotnie podkreślałem, że papier ma wiele zalet, przede wszystkim w niczym nas nie ogranicza. Nie ma w nim żadnego zestawu narzędzi, ograniczonego okienka czy elementów składających się na interfejs – możemy wykorzystywać go tak jak nam się zamarzy. Takie odczucia w stosunku do sprzętu elektronicznego jak do tej pory miałem tylko dwa razy: raz podczas korzystania z Surface Pro 4. Kolejny raz takie odczucia towarzyszyły mi, gdy używałem iPada Pro oraz Apple Pencil.

Gdzie i co kupić?

Nie musimy od razu kupować super notatnika, możemy skorzystać ze zwykłego zeszytu. Polecam wam jednak kilka perełek. Fields Notes jest królem na rynku notatników pocket. Ale uwaga! Jest to produkt, który prawdopodobnie dostaniecie tylko w jednym, bardzo małym sklepie w Warszawie. W tym samym sklepiku wypatrzyłem Jottbooka (wspominałem o nim wcześniej). Polecam go z czystym sumieniem wszystkim tym, którzy szukają notesu z wyrywanymi kartkami. Waszej uwadze polecam także okryte już dzisiaj legendą Volanty i Cahiery od Moleskine oraz notesy Word. Podręczne, kieszonkowe notatniki zajmują w plecaku naprawdę bardzo mało miejsca. Zmieszczą się nawet w tym zapchanym po same brzegi. Z całego serca zachęcam Was, abyście zaczęli je ze sobą nosić. Bardzo szybko przekonacie się, że mają one mnóstwo zalet. Szybko też dojdziecie do wniosku, że są one co najmniej tak cenne jak najnowszy iPhone 6s Plus Rose Gold 128 GB. Będziecie żałować, że tak późno daliście się przekonać do korzystania z malutkich i cieniutkich notatników.